panna młoda z tatuażem Inne

Panna młoda z tatuażem – zakrywać go, czy nie?

Cześć! Mam problem i jestem ciekawa, czy potraficie mi doradzić coś sensownego. Biorę ślub w czerwcu 2016 i rozglądam się już za sukienką. „Problem” tkwiw tym, że mam na plecach ogromny tatuaż (który uwielbiam i którego zrobienie zajęło mi kilka lat) – właściwie to zajmuje całe plecy i nawet lekko wchodzi na prawe ramię. Marzy mi się ślubna suknia z odkrytymi plecami i wtedy mój tatuaż będzie cały na widoku. Czy to wypada? Wiem, że moim babciom się to nie spodoba, rodzice już się przyzwyczaili, znajomi są ok. Boję się trochę reakcji rodziny ze strony narzeczonego, która jeszcze mnie nie zna za dobrze i mogą gadać i komentować – nie chcę, żeby musiał wysłuchiwać jakichś przykrości przeze mnie, chociaż sam mnie namawia, żebym nie zakrywała tatuażu (też ma kilka w swojej „kolekcji” ;)). Poradźcie coś.

Goha

Taki e-mail wpadł do naszej skrzynki całkiem niedawno i od razu podbił nasze serca. Wiecie dlaczego? Dlatego, że lubimy odmienność i tatuaże. Zawsze mamy wrażenie, że ludzie z tatuażami mają jakąś ciekawą historię do opowiedzenia – chociażby tę o tym, skąd się wzięły te na ich ciele. A panna młoda z tatuażem jest dla nas ciekawa i intrygująca.

Jak powinna poradzić sobie panna młoda z tatuażem w dniu ślubu?

Czy powinna je zakrywać? Jak to ze wszystkim bywa, nie ma na to jednej odpowiedzi. Tatuaże robi się nie po to, aby je schować pod warstwą ubrań, ale po to, aby je pokazać i wyrazić w ten sposób siebie. Są częścią ludzi, którzy je sobie robią – są intymne i indywidualne. I chociaż czasami trzeba je niestety zasłaniać (np. nie w każdej pracy się je toleruje), to dzień ślubu jest osobistym przeżyciem, które należy w 100% do młodej pary.

Plusem w całej tej sytuacji opisanej przez Gohę jest to, że jej narzeczony nie ma nic przeciwko, a do tego rodzina już przywykła do jej wyglądu. Jedyny problem widzimy w rodzinie pana młodego, która prawdopodobnie jeszcze nie widziała pleców Gosi. Cóż, wiele zależy od niej samej. Jeśli będzie czuła się niepewnie i niekomfortowo, lub jeśli chciałaby pokazać, że szanuje zdanie swojej rodziny oraz tradycję, może przynajmniej na ślub zasłonić tatuaże jakimś okryciem wierzchnim, które można potem zdjąć i dalej być sobą. Ostateczne wyjście to całkowite zakrycie wytatuowanej części ciała i problem z głowy – bo jeśli obawia się komentarzy ze strony kogokolwiek i uważa, że zepsuje jej to dzień, lepiej je zakryć i o nich nie myśleć.

W końcu też może okazać się, że suknia z odkrytymi plecami nie będzie Gośce pasować. Może znajdzie inną, w której się zakocha i która będzie zasłaniała jej tatuaż – problem wtedy sam się rozwiąże.

A na dowód tego, że panna młoda z tatuażem też może fajnie wyglądać, wklejamy kilka zdjęć.

chevron-right chevron-left

Zobacz także

Komentarze (2)

  • oczywiście , że NIE zakrywać. Pani młoda sama napisała, że go uwielbia więc nie rozumiem z jakiej racji miałaby go chować. Jestem fanką tatuaży ( troszkę delikatniejszych) ale do ślubu chcę mieć jeden na nadgarstku i z tego powodu nie będę szukać sukni z długim rękawem, który go zakryje. Tatuaże zazwyczaj są robione „po coś”. Nie powinno się o tym zapominać nawet w dniu ślubu. Najważniejsze jest nasze samopoczucie a nie zdanie innych.

    • Też jestem tego zdania – pisząc o ewentualnym okryciu wierzchnim chciałam raczej znaleźć jakąś alternatywę na wypadek, gdyby jednak PM obawiała się ataku serca po stronie gości ;)